środa, 22 kwietnia 2020

Powrót?

Witam. To pewnie może wydawać się dziwne, ale po 3 latach postanowiłam tu coś w końcu napisać. Cóż.. Sama nie wiem co mnie ku temu skłoniło.

Chciałabym wrócić do blogowania, ale nie wiem, czy jest sens. Chociażby ze względu na moją wenę, która może być tylko chwilowa, ale też odbiór. Nie wiem też, o czym miałby być ten blog. Miałam ich w swoim życiu bardzo dużo, niektóre nawet były popularne, z dużym odbiorem. Lecz czy jest sens?

Miło jest mi czasem wrócić do tego bloga, czy też moich innych i poczytać, co nabazgrałam. Apropo powrotu to czy zacząć zupełnie od nowa, czy może zostać przy tym?

To dość ciężka decyzja, bo chciałabym naprawdę wrócić, ale jak mam znowu za jakiś czas tak po prostu to opuścić... 

Wątpie, że ktokolwiek jeszcze czyta blogi, w tym tego, gdzie nie ma tak naprawdę nic tutaj szczególnego, dlatego też, będę musiała sama podjąć decyzję.

Nie wiem co jeszcze mogłabym dodać w tym wpisie, ale jak tylko podejmę jakiekolwiek kroki to myślę, że dam znać tutaj czy zostanę tutaj i będę kontynuować, założę nowego, albo kompletnie odpuszczę.

Do mam nadzieję, następnego. ;)

sobota, 10 czerwca 2017

#2

Zanim mnie poznasz, pomylisz się tysiąc razy. 

Tak często mam ochotę wyłączyć się z tego świata. Odejść, nie pozostawiając po sobie żalu. Z daleka od tych kłamstw, chamstwa, zdrad i fałszu. Od tych jebanych uczuć, które tak bezlitośnie ranią ludzi. 

Czasem po prostu brakuje nam motywacji, aby zrobić coś, o czym marzymy.

Chodzi o to, by przez głupotę nie zniszczyć tego, co najważniejsze. 

Myślę, że znam Cię na tyle, aby powiedzieć, że Kocham tylko i wyłącznie Ciebie. 

Całym sercem.
Nad życie. 
Do szaleństwa. 
Bez pamięci.


I mimo wszystko, wciąż jesteś osobą dla której zrobiłabym więcej niż dla pozostałych. 


Czemu jestem taka, że wszystkim się przejmuję, wszystko przezywam, mam zbyt dużo uczuć w środku, często burdel w głowie, często nie mam już siły i nie daję rady? 

I trudno mi się przyznać, że to wszystko nagle traci sens, gdy Ciebie nie ma. 

Czasem bywało, że się żyć odechciewało..


środa, 11 stycznia 2017

Kocham Cię. ❤


Chcę być twoim najpiękniejszym powitaniem i najtrudniejszym pożegnaniem 😊 


Bo przy Tobie dziś
Chcę tak ciągle iść
W drogę znaną mi
Drogę w której Ty
Nieustannie wspierasz mnie
Nadajesz życiu cel
Do którego tak
Bez ustanku dążyć chce...☺💖


Kocham Cię – więcej grzechów nie pamiętam.


Problem tkwi w tym, że
pewni ludzie są niezastąpieni. 


Jeśli kiedyś będziesz potrzebował, aby ktoś mocno Cię przytulił – wiesz gdzie mnie szukać.


Twoje imię idealnie pasuje do mojego nazwiska...  💜 


- Kilometry to tylko zbędne cyfry.. 
- Ale przez te kilometry nie jesteśmy dla siebie tak ważni... 
- A słońce? Jest tryliony kilometrów od nas a każdego dnia wstaje właśnie dla nas. My też tak możemy 💋 


Kto dla miłości walczy - zwycięża.


MIMO WSZYSTKO JESTEŚ JEDNĄ Z NAJWAŻNIEJSZYCH OSÓB W MOIM ŻYCIU <3 


Wiesz, kiedy kocham Cię najmocniej? Wieczorami, kiedy leżę, łzy spadają na poduszkę, w słuchawkach lecą smutne piosenki, a ja myślę, że tak bardzo chciałabym przytulić się do Ciebie. 💕 
______________________________________

Hej wam :)) 
Postanowiłam, że zmienię tematykę bloga. 

Komentujcie, i piszcie co myslicie o tych cytatach 😃 
Do następnego wpisu ^^.  

piątek, 15 lipca 2016

Powrót, wakacje itp.

Hejka :)
Dawno się nie odzywałam, wiem przepraszam.
Po prostu, jakoś nie miałam weny, do pisania, ani tematu, na jaki mogę się wypowiedzieć..
Ale wróciłam. Wróciłam z nowymi pomysłami. (Jeej)

               ****

Jak wiecie, 3 tygodnie temu, zaczęły się wakacje.. Dla niektórych super, dla innych nie. Ja mam podzielne zdania.. Cieszę się i nie cieszę, ale no kogo to interesuje, heh :'))
Nie będę się pytać, jakie macie plany, bo i tak nikt nie czyta tego bloga, a tym bardziej nie dodaje komentarzy.. I tak właściwie zastanawiam się, jaki jest sens pisać i dodawać posty, heh :')
  Moje wakacje zaczęły się fajnie, czemu? 28 na 29 czerwca, tak z dnia na dzień dowiedziałam się że jedziemy nad morze (woow, po raz pierwszy, od tylu lat xd). Ucieszyłam się, no bo co innego. Byliśmy tylko na 5 dni - krótko, ale było super :)
Po powrocie, widziałam się z przyjacielem :))
No, a do dziś, w sumie nic ciekawego.. 3 razy chyba tylko wyszłam na rolki z koleżanką i nic więcej..

****
  Wiecie co? Tak czasami się zastanawiam nad sobą i nad tym jaka jestem. To jak traktuje innych ludzi i jaka dla nich jestem i to jak powinnam ich traktować. Może i jestem osobą otwartą, miłą i przyjacielską.. Ale potrafię być chamska i wredna. Może powinnam trochę przystopować z zaufaniem do innych, oraz nie być taką naiwną i się tak łatwo nie dawać? 
Często ranie osoby, którym na mnie zależy/ało.. Jestem najgorszą osobą na świecie. Tak, wiem o tym. Nie wiem czemu tak się dzieję, nie wiem, naprawdę nie wiem.. Ale jedno wiem na pewno, teraz będę bardziej ostrożna i będę bardziej przymrużać oko, na niektóre osoby. :)  



Myślę, że któregoś dnia, spotkam kogoś, kto będzie tym "ideałem" dla mnie. Kto mnie zawsze zrozumie, pocieszy, przytuli, ale przede wszystkim zaakceptuje mnie, tą taką dziwną i głupią dziewczynę. Może kiedyś, ale kto wie.. :) 



Pozdrawiam ;)) 
Do kolejnego wpisu ;))


poniedziałek, 18 kwietnia 2016

  Jestem dziewczyną. Zwykłą nastoletnią dziewczyną. Z uczuciami, której potrzeba chociaż trochę bliskości i czułości, a czasem nawet miłości.
 Chcę choć raz poczuć się tą jedyną i najważniejszą. Chcę mieć pewność, że mam dla kogo żyć. Chcę mieć do kogo się przytulić i wypłakać..
  Na zewnątrz wydaję się być miła, leniwa i sympatyczna, lecz w środku jest wredną, upartą i chamską dziewczyną z dobrym sercem.
Zawsze walczę o swoje. Nie poddaję się.
W tym momencie coś we mnie pękło. Tym razem to moje serce. Zostało podzielone na milion róznych kawałków, których nigdy nie uda mi się poskładać. Zajmie mi to na prawdę parę ciężkich dni .. Lat.. Mimo to, ono nigdy nie będzie idealnie załatane. Gdzieś zostaną nie zreperowane dziury..
  Jedyny uśmiech, który pojawia się na mojej tworzy, jest ten, który dają mi przyjaciele. To oni wiedzą jak mnie pocieszyć i robią to najlepiej. Kocham ich za to, że zawsze są przy mnie.
Kocham ich za miłość, za uśmiech jaki mi dają. Oni nigdy mnie nie zawiedli i nigdy tego nie zrobią, zawsze mogę na nich polegać. Są częścią mojego życia jak i drugą połową mojego małego serca.
 Zrobiłabym dla nich wszystko. Mogłabym nawet oddać za nich życie. Bez nich moje życie nie będzie miało sensu, a serce nigdy nie pokocha. Pokruszy się i nigdy nie naprawi.
To oni są moją weną. Dzięki im się uśmiecham. Oni podnoszą mnie na duchu.. Ale przede wszystkim kochają mnie mimo moich zalet i wad. A ja kocham ich za to, że są. <3


 Czuję się okropnie. Ciężko jest mi określić mój stan. Siedzę ze łzami w oczach i zastanawiam się nad swoim życiem i o tym, co będzie dalej.
Nie rozumiem wielu rzeczy.. Ale ludzi najbardziej.. Jedyne co mnie uspokaja, to muzyka.
Czasem już na prawdę nie daję rady psychicznie. Ciężko jest się nie poddawać. Nie umiem. Walczę. Ale, że trudno będzie mi wyjść na prostą. Może kiedyś się uda..

środa, 30 marca 2016

Związek na odległość..

  Hm.. Zapewne nie raz mieliście takiego/ą chłopaka/dziewczynę na odległość.
Są osoby, które - podobnie jak w przyjaźń - nie wierzą w taki związek. ://
  No cóż, ja mogę powiedzieć, że sa osoby, które MIMO KILOMETRÓW są ze sobą i są szczęśliwi.
Niektórzy potrafią wytrwać na prawdę długo ;oo Oczywiście, życzę im jak najlepiej i gratuluję.
  Jak się kogoś kocha, to jest się w stanie zrobić  wszystko dla drugiej osoby, nie zależnie od tego ile ich dzieli.. ^^ Powiem Wam, że ja nie raz miałam chłopaka na odległość. Takie poważne to były chyba 3 związki.
Pierwszy trwał długo, ale mniej niż rok, lecz nasza znajomość 2 lata. Fajnie było nie powiem. Są jakieś tam wspomnienia, hehe :)) Związek faktycznie był na odległość. Każdy na dwóch różnych końcach Polski.
 Drugi trwał 9 miesięcy. Niestety cały ten czas, byłam okłamywana.. Gdy dowiedziałam się prawdy, po tak mega dłuuugim czasie, byłam załamana.. Do tej pory, chociaż czy ja wiem.. 14 grudnia 2O14r. był dla mnie najgorszym dniem w życiu. Teraz już jakoś o tym nie myślę :)) No cóż, mogę powiedzieć, że tamtego dnia czułam się "SUPER" :)) Oczywiście to tylko sarkazm ;)
 Trzeci, to chyba też długo nie trwał. Było fajnie, nie wyszło, trudno.  No, ale kontakt mamy:)) Czasem piszemy na fejsie :))
  Oczywiście nie żałuję, żadnego :)) Wspomnienia są i zawsze będą :))

Czasem po tylu zranionych sercach, powtarzam, że nigdy więcej. Lecz są takie dni kiedy.. (patrz zdj. niżej) mi  jakoś smutno.. Ale nie mówię, że NIE wierzę, bo wierzę. Zawsze jest jakaś nadzieja. Nigdy nie mówię nie, bo nie wiadomo co się w życiu wydarzy. Trzeba korzystać jak najwięcej. :)) 


 Mówicie , że nie wierzycie i nie ma sensu.. A chociaż spróbowaliście? Owszem, JEST trudno, ale nigdy życiu nie dogodzisz. Jest ciężko. Ale jak się naprawdę kogoś kocha, to się pokona te kilometry. Takie związki, czasem potrafią być lepsze, niż te realne ^^, poważnie :))  Ja spróbowałam i do dziś czasem się zakocham :)) Nie żałuję. 
  Założę się, że większość po prostu słucha durnych plotek i wierzy im, niż własnemu sercu i sumieniu. No, ale to już nie moja sprawa. Wasze życie :)) Życzę wam jak najlepiej :)) 


Pochwalcie się swoimi związkami na odległość ( jeśli mieliście/macie), chętnie poczytam ^^ 
Do zobaczenia :)) 

piątek, 25 marca 2016

Urodziny, szkoła, dzieciństwo..

No hejka :)
 Za miesiąc, dokładnie 28 kwietnia, są moje urodziny. Nie wiem, czy się cieszę, czy nie, bo w sumie, dzień jak co dzień.. Tylko raz miałam urodziny z tortem i prezentami.. Było to w moje 12 urodziny, czyli juz 3 lata temu.
 Ale ten czas szybko leci. Niedawno jeszcze uczyłam się chodzić, mówić.. Potem pierwsze chwile w przedszkolu.. Zerówce.. Aż w końcu nadszedł czas szkoły. Bardzo się cieszyłam, że idę do 1 klasy SP. Pierwsze znajomości, przyjaźnie.. Ale niestety tylko rok spędziłam w szkole, ponieważ kiedy już skończyłam 1szą klasę, w wakacje się przeprowadziłam, razem z moimi rodzicami i siostrą. Do tamtej pory mieszkaliśmy z babcią i dziadkiem. Miałam tam moje ulubione koleżanki, z którymi zawsze wychodziłam na dwór.. Ale niestety, nadszedł czas i musieliśmy opuścić dziadków..
Było mi strasznie smutno.:(( Musiałam pożegnać się z moimi koleżankami, przyjaciółmi.. Bardzo tęskniłam za miejscem, w którym spędziłam 7 lat..
 Od września 2009r. zaczęłam naukę w 2 klasie, w nowej klasie. Początki były trudne, gdyż nikogo nie znałam i wciąż tęskniłam za starą szkołą. Kiedy już minął jakiś miesiąc, poznałam kilka koleżanek i kolegów, z którymi spędzałam przerwy :)) Najjbardziej byłam wtedy zżyta z Karoliną (chyba). Oczywiście jeszcze w wakacje, zdążyłam poznać Anitę i Asię, które mieszkają ulicę dalej ode mnie. Za kolegowałam się z nimi i wychodziłam na dwór :D Nie zapominam też o Beacie, którą poznałam na scholi :D
Anita była i jest w moim wieku, chodziłyśmy razem do szkoły, ale niestety do różnych klas.. Ja do "B", ona do "A". Asia jest dwa lata od nas młodsza. I tak ten czas minął.. Potem klasa 4. Tam już znowu inna klasa. Jakoś nie martwiłam się, bo byłam w klasie z Anitą i Karoliną. Potem poznałam Asię R. i oczywiście resztę klasy.  Najbardziej kolegowałam się z Anitą, Asią i Karoliną.. :D  Z nami zawsze były jakieś problemy. Potrafiłyśmy się ciągle o wszystko kłócić. Zazwyczaj ja z Asią lub Anita z Asią itd. Ale zawsze coś było :D
W tej klasie, nie byłam jakaś taka "popularna". Były osoby, których nie lubiłam i osoby, które nie lubiły mnie. Zazwyczaj trzymałam się tylko z dziewczynami, bo reszta miała swoje grupki. Ale były też momenty, kiedy czułam się odrzucona.. Taka nie potrzebna.. Dałam jakoś radę, i przetrwałam tą podstawówkę.
Potem się to zmieniło, bo dorosłyśmy i znudziło nam się to ciągłe kłócenie się. :))
 Nadszedł czas końca szkoły podstawowej.. Mimo tego, że nie miałam najlepszych kontaktów z klasą, zrobiło mi się jakoś przykro.. No nie tylko mi, ale wszyscy płakali, na pożegnaniu klas 6. Pamiątka mi została. Mam podpisy wszystkich na koszulce, którą ubrałam w dniu odebrania świadectw. Nie martwię się, bo kontakt utrzymujemy ze sobą :))
 Wakacje minęły i nadeszło gimnazjum.. Początków jak zawsze się obawiałam. Ale nie długo. Z większością do tej pory się widuje, a nawet chodzę do szkoły. Niestety nie jestem w jednej klasie z nikim znajomym z podstawówki, ale większość jest w innych klasach.
 No i tak ten czas mi zleciał do tej pory w szkole.. Oczywiście bez szczegółów, bo by mi to zajęło bardzo dużo.. :D Już za rok koniec gimnazjum, i co wtedy? Sama nie wiem. Nie mam pojęcia do jakiej szkoły chcę iść.. Nie mam jakiegoś konkretnego kierunku.. Pożyjemy, zobaczymy.



Do kolejnego wpisu!
Papa :))